29.11.2009.  
 
Główna
Menu
Główna
Linki
Kontakt
Witamy w serwisie!
ODCINKI
1-10
11-20
21-30
31-40
41-50
51-57
Bohaterowie
Logowanie





Nie pamiętam hasła!
Konto? Zarejestruj mnie!
Najnowsze odcinki
Odcinek 23 Idziemy w miasto cz.2 PDF Drukuj Email
02.11.2009.
Imieninowa impreza Przemka Biegacza trwała w najlepsze. Wielką obitą na fioletowo lożę zajmowała pokaźnej wielkości grupka zawodników Dream Boys. Oprócz solenizanta tworzyli ją kapitan zespołu Maciek Kielecki, drużynowa starszyzna Witek Dolny, Pavlo Djoković, Tobiasz Gęsiński, Kamil Kargul, Szymek Ćwiartka, Dawid Amper oraz nieco młodsi, co nie znaczy nieumiejący się odpowiednio bawić – Kamil Strzałkowski, Felek Koch, Stasiek Lekki, Karol Jastrząb. Czyli właściwie cała intelektualna zawodnicza ekipa Niebieskich.
- Zaraz, a właściwie to czemu nie ma z nami Kazika? – ktoś spośród zebranych oderwał się od kufla z piwem i głośno zadał pytanie. Wzrok wszystkich padł natychmiast na Ćwiartkę, najbliższego przyjaciela Kazka Przecinaka.
- No bo wiecie, Kazik trenuje. – Szymek udzielił niezwykle lakonicznej odpowiedzi i powrócił do rozkoszowania się złocistym trunkiem z pianką.
- Co trenuje? – zdziwił się Maciek Kielecki.
- No te swoje sztuki walki… 
- Sztuki walki? – zdziwił się tym razem ktoś inny spośród tłumu.
- No te fugi – mugi, maje – taje, czy jak im tam… - tłumaczył niezgrabne Ćwiartka, oburzony iż współtowarzysze biesiady przeszkadzają mu w degustowaniu się piwem.
- A ha… - odezwał się jeszcze inny głos ze spokojnym tonem i cała gromada piłkarzy mogła się w spokoju skupić na dopijaniu coraz bardziej pustych piwnych kufli. 



   Szkoleniowcy zespołu czyli Olek Bartowski i Zdzichu Gęsiński odzyskiwali siły witalne przy szklaneczce barwnego trunku. Kelnerka w Erekcji wprawdzie podała nazwę promowanego przez siebie drinka i to do tego dwukrotnie, jednak zważywszy na fakt iż Zdzisław nigdy językiem angielskim nie władał zbyt biegle, nazwy tej nie potrafił powtórzyć. 
- A co z zimowym obozem? – zagadnął swojego przełożonego Olek.
- Wiesz Olku, myślimy z Florianem, ale w sumie nic sensownego jeszcze nie wymyśliliśmy…
- A gdyby tak skorzystać z kontaktów Darka Buły?
- Darka powiadasz… Czy ja wiem… Myślę że dalekie podróże to nie jest chyba to co najlepiej może wpłynąć na nasz zespół. Wiadomo jak wygląda sytuacja z kasą w klubie.
- Może i masz rację. – zgodził się z rozmówcą Bartkowski. – Poczekajmy więc do stycznia, zobaczymy jakie będą warunki pogodowe i wtedy na coś się zdecydujemy. 
   Zważywszy iż pora była już nieco późna, lokal Kakao powoli wybierał. Przedstawicielki płci pięknej już dawno poszły spać – same lub w towarzystwie swoich towarzyszy. Natomiast bawiący się w najlepsze goście imieninowej imprezy Przemka Biegacza kończyli kolejną kolejkę wody ognistej, wypijanej przy akompaniamencie zdartych gardeł nasty raz tego wieczoru śpiewających chóralne Sto lat. Nieco zmęczeni już biesiadnicy poczuli się znużeni panującym w Kakao klimatem. Stąd też padł pomysł zmiany lokalu.
- To może skoczymy do Erekcji? – zaproponował niezbyt świeżym głosem Tobiasz Gęsiński.
- Do Erekcji… Raczej nie… - jego pomysł nie zyskał zbyt dużej aprobaty.
- Może więc do UFO?! – zaproponował ktoś inny.
- O tak, UFO to jest to – poparł pomysł kolegi Pavlo Djoković.
Jak piłkarze zaplanowali tak też zrobili. W ciągu kilkunastu minut wyzerowali swoje naczynia ze wszelkich alkoholopodobnych napojów, pozbierali bardziej zmęczonych zawodników drzemiących sobie błogo na czekoladowych sofach klubu Kakao i opuścili podwoje klubu, w celu zameldowania się w leżącym zaledwie kilkaset metrów dalej UFO. 
   W momencie gdy grupa zawodników znalazła się już na świeżym powietrzu, zmęczonego nieco przydługim imprezowaniem Witka Dolnego okrążyła grupka kilkunastoletnich fanów i kilkunastoletnich fanek. Chociaż te ostatnie miały wyraźnie mniej lat, to ilość tapety na ich pięknych małoletnich buziach znacząco rekompensowały owe braki. Krzycząc i piszcząc podbiegły do Witka i zapytały swymi piskliwymi głosikami:
- Przepraszamy, czy możemy sobie zrobić zdjęcie z panem?  
- A co to ja jestem, niedźwiedź w Zakopanem?! – odparł pytaniem na pytanie Dolny i odwróciwszy się na pięcie skierował w kierunku czekających kolegów, którzy rzecz jasna z uśmiechem od ucha do ucha odbierali jego przyjemne relacje z fanami. 
   Na bardzo podobny pomysł co i piłkarze, zdecydowali się także i szkoleniowcy. Bartkowski i Gęsiński dokończywszy sączenie procentowych napojów w Erekcji, zapragnęli pooddychać innym klimatem. Początkowo myśleli o przejściu się do Kakao, lecz bali się iż wpadną na swych podopiecznych. Mało rześki stan którejkolwiek ze stron mógłby wprowadzić w zakłopotanie ich wzajemne relację. Dlatego też na propozycję Olka ażeby sprawdzić czy przypadkiem w UFO nie nudzą się jakieś samotne dziewczyny, Zdzichu z wielką chęcią pokiwał głową. I już po kilkunastu minutach obydwaj dżentelmeni, ubrani w swoje wyjściowe płaszcze od najlepszych krawców, rześki chociaż niekoniecznie równych i rytmicznym krokiem, podążali w kierunku klubu UFO. 
 Gdy obydwie grupy balangowiczów (chociaż może określenie – świętujących zakończenie rundy jesiennej piłkarskich rozgrywek na zapleczu Ekstrakasy – byłoby tutaj bardziej na miejscu) nastąpiła ich konfrontacja! Jakież wielkie było zdziwienie zawodników i trenerów świętujących zakończenie rundy jesiennej piłkarskich (chociaż w tym momencie wypadałoby bardziej napisać – naprutych jak szpaki dżentelmenów) gdy zorientowali się iż Ci przed którymi chcieli bezpiecznie się schronić w tak przytulnym klubie jak UFO, również wybrali to samo rozwiązanie.
- A to wy nie jesteście w Kakao? – zapytał Olek Bartkowski stojącego w kolejce przy barze Maćka Kieleckiego.
- Byliśmy, ale teraz przyszliśmy tutaj… A panowie trenerzy co tutaj robią?
- My byliśmy w Erekcji, ale też tutaj wylądowaliśmy! – Bartkowski wziął w ręce dwa duże kufle z piwem Sudety i udał się w kierunku małego stoliczka w rogu sali przy którym siedział niezwykle spragniony tego wieczoru Gęsiński. Kilka chwil później przyszedł do nich jubilat Przemek Biegacz. Jego rozbiegane oczka świadczyły o dużej ilości przyjętych napojów, niekoniecznie gazowanych.
- Panowie, skoro już znaleźliśmy się w jednym lokalu to przecież nie będziemy udawać iż się nie znamy. Zapraszam do naszego stolika! Wypić jeden kieliszeczek za moje zdrowie to chyba możemy?
   Poproszeni o to trenerzy w zupełności nie protestowali. Nie tylko wypili za zdrowie obchodzącego imieniny Przemka jeden kieliszeczek, ale też ani dwa ani nawet trzy czy pięć. Przy trzynastej kolejce Olkowi Bartkowskiemu zgubiła się rachuba. W każdym bądź razie bez wątpienia imprezka imieninowa trwała w najlepsze do białego rana. Następnego dnia nie trzeba było wstawać na trening, więc czemu ktoś miałby sobie odbierać przyjemności ze wspólnego wypicia kieliszeczka czy też dwóch.
   Gdy po godzinie 9 rano do UFO przyszła ekipa sprzątająca, jednego z młodych mężczyzn obsługujących lokal zaniepokoiła para butów wystająca spod stolika. Człowiek ten zbliżył się do owej pary butów i w mig zauważył iż buty posiadają także swoje nogi, a może odwrotnie… W każdym bądź razie pod stołem nie leżały dwa buty, ani też dwie nogi, a ich właściciel – ktoś kto znacząco przesadził z imprezą w dniu wczorajszym…


 
następny artykuł »
Sonda
Jak podoba Ci się DREAM BOYS III - DOGRYWKA???
 
Who's Online
Odwiedza nas 14 gości
Najpopularniejsze