29.11.2009.  
 
Główna
Menu
Główna
Linki
Kontakt
Witamy w serwisie!
ODCINKI
1-10
11-20
21-30
31-40
41-50
51-57
Bohaterowie
Logowanie





Nie pamiętam hasła!
Konto? Zarejestruj mnie!
Najnowsze odcinki
Odcinek 22 Idziemy w miasto cz.1 PDF Drukuj Email
19.10.2009.
   Ostatni mecz rundy jesiennej zakończył się dosłownie przed kwadransem. Piłkarze Dream Boysów siedzieli w szatni. Spoceni, zmęczeni, troszkę źli. Bo zaledwie zremisowali ten mecz, a przecież dwukrotnie prowadzili. I dosłownie zwycięstwo dali sobie wyrwać w przeciągu ostatniego kwadransa. Witek Dolny ze smutną miną poprawiał w lustrze swoją fryzurę – nie wykorzystał dziś ani jeden dobrej piłki zagrywanej przez kolegów. Przemek Biegacz smarował kremem wyjęte z rękawic ręce, puścił aż dwa gole – o co miał do siebie duże pretensje. Olek Bartkowski wykałaczkami czyścił z błota swoje korki – od kilku spotkań regularnie grał w pierwszym składzie, a dziś po raz pierwszy czuł duże fizyczne zmęczenie. W szatni panowała cisza. Taka z tych grobowych…
   Jednak już niespełna godzinę po ostatnim gwizdku sędziego, gdy piłkarze odpoczywali po spotkaniu w swych apartamentach hotelu Czarek, niektórzy zapomnieli o trudach ligowej rywalizacji. Myśleli raczej jak rozpocząć należycie okres ligowej przerwy. Bo fakt iż trzeba jakoś zainaugurować przerwę w rozgrywkach w ogóle nie podlegał dyskusji. 
   Przemek Biegacz niespełna tydzień temu obchodził swoje imieniny. Sobotni wieczór był więc doskonałą okazją aby wraz z kolegami uczcić to kieliszeczkiem czegoś mocniejszego. Już przed meczem dokonał stosownego zaproszenia kolegów. Jako miejsce wieczornej zabawy, posłuchawszy się rad stałych bywalców miejskich knajp Pawełka Lolla, Witka Dolnego, Pavla Djokovića i Kamila Kargula, wybrał klub Kakao. Niedawno otworzony lokal przyciągał żądnych zabawy klientów. Piłkarze odwiedzali go ostatnio nawet częściej niż lokal prezesa Błyska – słynną w mieście Erekcję. 
 Do drzwi Zdzicha Gęsińskiego ktoś cicho zapukał. Po chwili w pokoju trenera pojawił się Aleksander Bartkowski. Gęsiński siedział na kanapie ze smutną miną i wpatrywał się tępym, zmęczonym wzrokiem w ekran telewizora, który emitował właśnie kolejny odcinek muzyczno – słownego show ”Czemuż oni śpiewają?”. 
- Co tak siedzisz samotnie Zdzisiu? – zapytał Bartkowski.
- Zmęczony jestem… - odparł krótko trener.
- Szczerze mówiąc to widać po tobie. – zgodził się Olek. – Mam dla Ciebie pewną propozycję.
- Jaką? – prawa brew Gęsińskiego drgnęła pytająco.
- No wiesz, jest sobotni wieczór, skończyliśmy rundę jesienną…
- To akurat wiem… - przerwał Olkowi szkoleniowiec DB.
- … i pomyślałem sobie iż moglibyśmy gdzieś wyskoczyć na jakieś piwko i trochę się zrelaksować.
- A nie jesteś dziś na imieninach u Przemka Biegacza? – tym razem lewa brew Zdzicha znacząco się uniosła.
- O, widzę że i o tym wiesz…
- Trener musi być zawsze dobrze poinformowany o wszystkim co dzieje się w jego drużynie! – zauważył skromnie Gęsińki prężąc się niczym kot po śmietance. 
- Nie da się ukryć… Przemek i mnie zapraszał, ale mówiłem że zostanę dziś w domu.
- Czemu zmieniłeś więc plany Olku? 
- Bo pomyślałem że może dasz się gdzieś wyciągnąć.
- No nie wiem… - niechętnie odparł trener wypiwszy łyk zielonej herbaty. 
- Nie bądź taki niechętny Zdzisiu. Kiedyś panowała o Tobie opinia że nie przepuścisz żadnej okazji do dobrej zabawy. – zauważył z uśmiechem na twarzy Olek.
- To było dawno. Kiedyś alkoholu nie odmawiałem…
- Jedno małe piwko to przecież nie alkohol!
- Oj… Namawiałeś, namawiałeś i namówiłeś! Przyjdź za 10 minut, jak już się przebiorę.
   Kilkanaście minut po godzinie 21 trzy taksówki zajechały na dziedziniec przed Kakao. Z pierwszej z nich wynurzyli się Przemek Biegacz czyli główny solenizant i organizator imprezy, Felek Koch, Witek Dolny, Pavlo Djoković oraz Dawid Amper. Z drugiej Kamil Kargul, Tobiasz Gęsiński, Szymek Ćwiartka oraz Kamil Strzałkowski. Z trzeciej wysiedli natomiast Karol Jastrząb, Maciej Kielecki oraz Stasiek Lekki. Gdy cała grupa zbliżała się już do wejścia, przepuścić musiała trzy młode blondyneczki wychodzące z Kakao. Przodem szedł Witek Dolny…
- Oj, oj, oj… Dolny… - blondyneczki zaczęły piszczeć na widok piłkarza. Zdezorientowany Witek aż oniemiał. Reszta zawodników stanęła i przyglądała się zdarzeniu. – Panie Dolny, panie Dolny, możemy prosić autograf? – wrzasnęły piskliwym głosikiem młodziutkie niewiasty.
   Witek miło połechtany popularnością uśmiechnął się od ucha do ucha i wesołym głosem stwierdził iż będzie to dla niego sama przyjemność. Dziewczynki jeszcze bardziej zaczęły okazywać swą radość, popiskując przy tym radośnie. Dolny promieniał iż jest tak popularnym zawodnikiem, a jego koledzy stojąc dosłownie kładli się ze śmiechu stojąc kilka metrów dalej. 


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Sonda
Jak podoba Ci się DREAM BOYS III - DOGRYWKA???
 
Who's Online
Odwiedza nas 10 gości
Najpopularniejsze